piątek, 21 października 2016

Jedz i chudnij - DORSZ POD TYMIANKOWĄ PIERZYNKĄ z SOCZEWICĄ - FISH FRIDAY

Nie będę skromna. Dzisiejsza piątkowa ryba to wyjątkowo smaczny pomysł. Powstała jak zwykle przypadkiem, bo zostały mi białka jajka i postanowiłam je wykorzystać. Nie jestem amatorką słodkiej bezy, więc wymyśliłam inny sposób na ich wykorzystanie. Jak co tydzień w ramach akcji Fish Friday, a w rzeczywistości nawet częściej przygotowuję dania rybne. Na rybę położyłam ubite białka wymieszane z lekkim, ale pełnoziarnistym pieczywem pokrojonym w kostkę i tymiankiem, tworząc aromatyczną pierzynkę. Zobaczcie zresztą sami jak apetycznie to wygląda.

DORSZ POD TYMIANKOWĄ PIERZYNKĄ z SOCZEWICĄ

Składniki na 4 porcje:
duży filet z dorsza bez skóry o wadze 800-900g
3 białka jaja (od szczęśliwej kurki)
2 kromki pełnoziarnistego chleba tostowego
gałązka tymianku
sól, pieprz do smaku
100g czerwonej soczewicy
2 duże marchewki
1 słodkie jabłko

środa, 19 października 2016

LEK - jak umysł wplywa na ciało? KONKURS

Skończyłam właśnie lekturę nowej pozycji Wydawnictwa Galaktyka pod tytułem "Lek - jak umysł wpływa na ciało" napisaną przez Jo Marchant, dziennikarkę naukową uhonorowaną wieloma nagrodami. Autorka jest doktorem genetyki, mikrobiologii medycznej i komunikacji naukowej. Pracowała jako redaktorka w "New Scientist" czy "Nature", a jej artykuły ukazywały się w wielu brytyjskich znanych tytułach prasowych np. "The Guardian", "The Observer", "The Economist", "Wired UK". Pisze niezwykle lekko, przekazuje wiele cennych informacji na podstawie przejrzystych przykładów, podaje wiedzę naukową w bardzo przystępny i przyjemny sposób.



Przyznam, że już dawno żadna książka mnie tak nie wciągnęła i nie wiem, czy bardziej dlatego, że jestem żywo zainteresowana badaniami klinicznymi, czy też zainteresowały mnie pasjonujące przypadki pacjentów opisanych przez autorkę. Przeczytałam niemal jednym tchem, w każdej wolnej chwili zaglądałam do książki i już zaczęłam wracać do niektórych fragmentów, które wyjątkowo mnie zaintrygowały. Według mnie to jedna z lepszych pozycji popularno-naukowych z dużą dawką ciekawej wiedzy dotyczącej umysłu.

niedziela, 16 października 2016

Nie marnuj jedzenia! Przepisy na "resztkowe dania"


16 października obchodzimy Światowy Dzień Żywności. To dobry moment, by przeprowadzić rachunek sumienia i zastanowić się, ile jedzenia wyrzucamy dzień w dzień i co zrobić, by zapobiec temu wstydliwemu problemowi. Paradoksem naszych czasów jest fakt, że z jednej strony bezrefleksyjnie wyrzucamy jedzenie do kosza, podczas gdy inni żyją na granicy skrajnego ubóstwa. A wystarczy odrobina wiedzy i dobrych chęci, by ten problem zminimalizować. 

Z badań CBOS „Deklaracje Polaków dotyczące marnowania żywności” wynika, że wyrzucanie żywności zdarza się częściej osobom lepiej usytuowanym oraz zajmującym wysokie stanowiska. Z oczywistych powodów takie sytuacje w dużo mniejszym stopniu dotyczą osób starszych i o niższym poziomie dochodów.  Statystyczny Polak wyrzuca jedzenie przynajmniej raz w tygodniu - to niepokojące, tym bardziej że w innych częściach świata ludzie cierpią głód, a my tak lekkomyślnie wyrzucamy np. czerstwy chleb.

W miniony piątek miałam okazję wziąć udział w warsztatach kulinarnych w Akademii Kulinarnej Whirpool, która po raz kolejny włączyła się do akcji edukacyjnej prowadzonej przez Banki Żywności. Aby nagłośnić problem, Marco Ghia, szef Akademii Kulinarnej Whirpool, zaprosił do wspólnego gotowania kilka znanych osób, które podzieliły się swoimi uwagami i radami dotyczącymi planowania zakupów, przechowywania i kreatywnego wykorzystania resztek jedzenia. W gronie gwiazd, które zadeklarowały wsparcie dla projektu, znaleźli się: pani Prezydentowa Jolanta Kwaśniewska, Stefano Terrazzino (tancerz), Kamila Szczawińska (modelka), aktorzy Magdalena Lamparska i Maciej Stuhr, projektanci mody duet Bizuu i Michał Szulc, a także bloger modowy Ekskluzywny Menel oraz bloger kulinarny Bartek Kieżun (Krakowski Makaroniarz). Zachęcam Was do obejrzenia filmików z gwiazdami, po kliknięciu w linki powyżej możecie zobaczyć jak celebryci radzą sobie z problemem marnowania żywności.

Podczas spotkania miałam okazję obejrzeć kilka z nich. Oprócz smacznego przepisu otrzymacie kilka świetnych rad, które stosować powinien każdy, by jedzenie się nie marnowało.

Zapytacie czy ja wyrzucam jedzenie? Staram się nie wyrzucać i mam kilka na to sposobów:

Na zakupy chodzę z listą - lista wisi w kuchni i jak się coś kończy to albo ja, albo mąż dopisujemy produkt do kartki. Przed zakupami robimy przegląd lodówki i bierzemy pod uwagę co możemy zrobić z aktualnej zawartości i jeśli nie ma potrzeby, nie idziemy na zakupy (do zakupów najczęściej motywuje nas brak mleka, bez którego córka nie potrafi zasnąć).

Jestem kreatywna - jeśli zostają mi produkty z posiłku, np. kawałek pieczonej ryby, ugotowane mięso, brokuł itd. to nigdy ich nie wyrzucam. Najczęściej wtedy powstają nowe autorskie dania, które tak na prawdę nie powstałyby, gdybym to jedzenie wyrzuciła. Przyznam się Wam, że mój mąż zawsze powtarza, że jak wykorzystuję "resztki" to obiady są najlepsze. Przykłady? Oto kilka z brzegu - klikając w nazwę dania możecie się przenieść do archiwalnych postów z tymi przepisami właśnie.

Kotlety, które powstały z ryby pozostałej z obiadu dnia poprzedniego:


Został Wam kawałek gotowanego mięsa? Tu jest propozycja na jego wykorzystanie:  




Planuję - oprócz tego, że lubię gotować i jeść, często myślę o jedzeniu. Planuję posiłki z wyprzedzeniem i staram się kupować dokładnie tyle produktów, ile potrzebuję. W dzisiejszych czasach nie ma sensu magazynować dużych ilości żywności, która może się zepsuć. 

Szanuję jedzenie i korzystam z darów natury. Kiedy jestem na dzikiej polanie latem zbieram szczaw, w maju pokrzywy czy kwiatki mniszka, w lesie znajduję grzyby i borówki. Samodzielne zbieranie produktów uczy do nich szacunku. Wiecie ile się trzeba natrudzić żeby nazbierać litr borówek? A przy okazji mając świeże dary natury można poeksperymentować. Właśnie tak powstały:





 
A co jeśli widzę, że jedzenia mamy za dużo? To proste! Zapraszam gości - lubię karmić ludzi. Kiedy mam dużo jedzenia, zapraszam rodzinę, sąsiadów, przyjaciół i znajomych. Czasem gotujemy coś wspólnie, angażujemy do gotowania dzieciaki i świetnie się przy tym bawimy. Przy okazji edukujemy dzieci, ucząc je szacunku do jedzenia, podstawowych technik kulinarnych (na miarę możliwości małych rączek), radości z własnoręcznie przygotowywanych posiłków. Chyba nie na darmo mówi się "czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci". To bardzo ważne, by zwiększać świadomość najmłodszych. Dzieci są zazwyczaj mądrzejsze, niż nam się wydaje.



A gdy nagotuję za dużo jedzenia? Zwyczajnie się dzielę! Zdarza mi się dzielić zupą z sąsiadką i na odwrót też. Nie raz otrzymałam worek pomidorów czy garnek zupy. Nie wyrzucamy jedzenia :)

A Wy? Macie jakieś sposoby na to? By jedzenia nie marnować?



Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o tej kampanii, 
to szczegóły znajdziecie na stronie: www.bankizywnosci.pl
Akcję edukacyjno-informacyjną objął patronatem serwis kulinarny www.ugotuj.to

piątek, 14 października 2016

Jedz i chudnij - ŁOSOŚ PIECZONY w LIŚCIACH KAPUSTY FISH FRIDAY

Jedną z moich ulubionych ryb jest łosoś. Podejrzewam, że każdy miłośnik rybnych dań zna walory tej pysznej ryby - pomijając wyjątkową kompozycję witamin i minerałów, zawartość wartościowych kwasów tłuszczowych omega 3 i omega 6 - filet z łososia to po prostu smaczne różowe mięsko, które ma niewiele ości (a gdy już są to duże i łatwo je zauważyć) i daje się przygotować na wiele sposobów. Da się go przyrządzić ekspresowo - wystarczy doprawić solą lub czosnkiem i upiec w piekarniku, można go ugotować na parze czy też zwyczajnie usmażyć na masełku czy oliwie, ale można też zaszaleć :)

Lubię eksperymentować (chyba nie przypadkowo na co dzień pracuję w branży badań klinicznych, eksperyment to moje drugie ja) i dziś (przypomnę, że mamy piątek - fish friday) chciałam Wam przedstawić łososia pieczonego w liściu kapusty włoskiej. Przyznam, że wcale tego nie planowałam. Na bazarze uśmiechnęła się do mnie kapusta włoska, piękna, dorodna główka (tak, jedzenie do mnie mówi lub na mnie patrzy, a kapusta wręcz onieśmielała uśmiechem). Jedliśmy ją 3 dni taka była duża, a powstały z niej fajne dania, w tym właśnie to które dziś prezentuję. Łososia kupił mój mąż, bo myślał, że nie mamy nic na obiad. Stanęłam w kuchni i patrzyłam to na kapustę, to na łososia i nie mogłam się zdecydować. Postanowiłam, że nie będę między nimi wybierać. Połączyłam produkty, dodałam co tam w lodówce miałam i proszę co mi z tego wyszło. Co więcej, zamierzam to danie na stałe wpisać do mojej karty dań, takie dobre.


ŁOSOŚ PIECZONY w LIŚCIACH KAPUSTY


Składniki na 4 porcje:
600g filetów z łososia bez skóry
2 jajka
50ml śmietanki 30%
duża łyżka posiekanego koperku
10 pomidorków koktajlowych
4 liście kapusty włoskiej
1 łyżka oliwy
sól
pieprz
sok z cytryny