czwartek, 4 sierpnia 2016

Co z tym LIBRE?

Jak zapewne część z Was wie, że od pewnego czasu korzystam z najnowszych zdobyczy techniki i zamiast standardowego glukometru korzystam z Free Style Libre. To niewielkie urządzenie instaluje się na ramieniu jednorazowo na 2 tygodnie i dzięki niemu mam całodobowy monitoring poziomu glukozy we krwi bez konieczności nakłuwania palców. Ponieważ korzystam z Libre już ponad miesiąc, myślę że mogę sobie pozwolić na krótkie podsumowanie.

Czy pobieranie krwi z palca boli?
Pewnie, że boli. Tak jesteśmy skonstruowani, że jak przerywamy powłokę skóry, to odczuwamy ból. To system obronny organizmu. Dla każdej osoby ze świeżo rozpoznaną cukrzycą to spory kłopot. Po jakimś czasie człowiek przyzwyczaja się i akceptuje tą czynność, bo to najłatwiej dostępna i popularna metoda samokontroli glikemii. Dużym ułatwieniem są nakłuwacze, które szybko i niemal bezboleśnie nakłuwają palec cieniutką igiełką schowaną w bębenku (jak nie widać igły to też jest łatwiej). Następnie wyciskamy kropelkę i umieszczamy na pasku testowym. Po kilku sekundach można odczytać wynik.


Jak to wygląda z Free Style Libre?
Czytnik (skaner) jest mniejszy od telefonu i mierzy poziom cukru przy pomocy dyskretnego sensora na ramieniu. W czytniku FreeStyle Libre zastosowano zaawansowaną technologię odczytu stężenia glukozy przy użyciu sensora, pozwalającą na natychmiastowe wyświetlenie informacji w jasny i przyjazny dla użytkownika sposób. Wiele osób mnie pyta czy to jest "wbite na stałe"? Odpowiedź brzmi tak. Sensor umieszcza się na tylnej części ramienia przy pomocy specjalnego urządzenie do jego zakładania. W skórę wbita jest elastyczna sonda, nie wiem nawet jak nazwać tą część sensora, ale pokażę Wam zużyty sensor (proszę mi wybaczyć zabrudzenia, ale takie jest życie, że dziewczyny używają balsamów brązujących), proszę bardzo



Dookoła jest plaster mocujący, jeden sensor działa przez 14 dni. Czytnik może być połączony tylko z jednym sensorem. Jednym czytnikiem nie można odczytywać wyników z więcej niż jednego sensora.
Jak doceniłam czas pomiaru?
Powiem Wam, że czas pomiaru jest w niektórych sytuacjach bardzo istotny. Dla mnie prawie zawsze. Kiedy zdjęłam sensor, przez kilka dni używałam glukometru. Człowiek bardzo łatwo przyzwyczaja się do wygody. Pomiar trwał wieki. Wyciągnęłam glukometr, wyjęłam pasek, włożyłam do glukometru. Proszę czekać. Wyjęłam nakłuwacz, nakłułam palec, wycisnęłam kropelkę krwi, umieszczam na pasku testowym. Błąd. Za mało krwi. No to od początku. Jeszcze kilka sekund oczekiwania i był wynik. Pomiar z Libre jest szybszy, wyciągasz czytnik, skanujesz i po sekundzie znasz wynik. Dla mnie super, bo nie lubię czekać. Nawet bardzo nie lubię.


Trendy pomocne w samokontroli
Pomiar trwa sekundę i nie wymaga nakłuwania opuszki palca. Czytnik oprócz wyniku (należy pamiętać, że wynik jest przesunięty w czasie o około 5 minut) pokazuje także trend. Strzałką poziomą, jeśli glikemia jest stabilna




ukośną jeśli wolno rośnie/wolno spada i pionową jeśli zmiana poziomu cukru we krwi jest gwałtowna. 



To jedna z najlepszych funkcji tego urządzenia. Dzięki temu niemal nie mam niedocukrzeń i reaguję wcześniej na wszelkie odchylenia od normy. Trendy bardzo ułatwiają codzienne życie z cukrzycą. W dodatku czytnik zapisuje dane o glikemii z ostatnich 90 dni, pod warunkiem wymiany sensora co 14 dni i skanowania go co najmniej raz na osiem godzin. Warto o tym pamiętać przed wizytą u diabetologa, swoją drogą ciekawa jestem co powie moja Pani Doktor jak ją zaskoczę wykresem :)

Czy Libre jest dokładne?
Często słyszę to pytanie. Urządzenia nie trzeba kalibrować. Pokazuje poziom cukru w płynie śródtkankowym i należy brać poprawkę, że wynik może być o 5 minut przesunięty w czasie w stosunku do pomiaru z krwi. Mi się nie zdarzyły rozbieżności, powiem więcej, jestem zaskoczona dokładnością Libre. Test z opuszki palca za pomocą glukometru jest konieczny w okresach szybkich zmian stężenia glukozy we krwi, kiedy stężenie glukozy w płynie śródtkankowym może nie odzwierciedlać dokładnie stężenia glukozy we krwi lub w przypadku, kiedy system informuje o hipoglikemii lub hiperglikemii. Lepiej to sprawdzić. I żebyście nie myśleli, że u mnie jest zawsze idealnie, zdjęcie zbyt wysokiego poziomu cukru. Sprawdziłam glukometrem - identycznie.


Czy Libre ma wady?
Każde urządzenie ma jakieś wady, więc doszukałam się ich w Librze. Po pierwsze jeszcze nie można jej kupić w Polsce, ale to się wkrótce zmieni, bo już niebawem rusza sklep internetowy. Póki co, można sprowadzić np. z Niemiec. Po drugie cena - paski do glukometrów są częściowo refundowane, więc w porównaniu z innymi metodami są relatywnie tanie. Użytkowanie Libry przez miesiąc kosztuje około pięćset złotych. To i tak mniej, niż systemy CGM, ale osobiście uważam, że to drogo. Miejmy nadzieję, że kiedyś sensory pojawią się na liście refundacyjnej i ten problem też będzie mniejszy. I ostatni już punkt na tej krótkiej liście - plaster. W teorii sensor aplikuje się na 14 dni, w praktyce (szczególnie w ciepłe dni) sensor może się odkleić. Mi się udaje go utrzymać dwa tygodnie, ale należy o nim stale pamiętać i bardzo się kontrolować, bo chwila nieuwagi i można go stracić (tak się stało na Mazurach). Niezwykle ważne jest miejsce aplikacji. Najlepiej umieścić sensor z tyłu ręki, w miejscu jak najmniej narażonym na otarcia i kontakt ze światem zewnętrznym. Skórę należy przetrzeć spirytusem (w opakowaniu Libre jest nawet nasączony wacik), odczekać chwilę aż skóra wyschnie i wtedy dopiero instalować. Trzeba uważać przy ubieraniu i rozbieraniu, lepiej nosić torebkę na drugim ramieniu. Jeśli odklei się rancik plastra, lepiej zabezpieczyć sensor dodatkowym plastrem. 



I da się dociągnąć do 14 dni. W sumie to szkoda, że sensor działa tylko 14 dni. Ja bym go nosiła i nosiła, byle tylko nie używać ponownie glukometru :)



Podsumowując, FreeStyle Libre jest niezwykle wygodnym urządzeniem, ułatwiającym prawidłowe prowadzenie cukrzycy i dokładną kontrolę glikemii. Daje mi poczucie swobody ponieważ mam stały wgląd w poziom cukru, a kontrolę przeprowadzam szybko i dyskretnie. Jeżeli ma jakieś wady to są to raczej "choroby wieku dziecięcego", niż trwałe usterki.  

Ja jestem bardzo zadowolona. Gdy tylko dowiedziałam się o Libre byłam bardzo podekscytowana i przyznam Wam szczerze, nie zawiodłam się!

5 komentarzy:

  1. Cześć, jakim typem plastra czy taśmy przykleiłaś boki odklejającego się sensora? Mam ten sam problem i nie wiem czego użyć żeby było wodoodporne i trzymało się przez pozostałe 10 dni używania czujnika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam na librę i podejrzewam że zmienili klej, albo to kwestia temperatury, bo juz dawno nie podklejałam. Niestety dostępne w aptekach plastry są jeszcze słabsze, niż plaster Libre. A jeśli widzialam, że mi się rancik odkleił np. 4 dnia, to kolejne kilka dni miałam jeden plaster i musiałam go wymienić do końca użytkowania, bo się odklejał i rollował. Uzywałam plastrów do mocowania wkłuć, dostępnych w aptece (kilka rodzajów, najlepsze przezroczyste, ale nie pamietam firmy).

      Usuń
    2. Hmm...może fixomull stretch?

      Ja kupiłem Viscoplast i niestety codziennie muszę go poprawiać ;/ Dzięki za odp :)

      Usuń
    3. Nie pamiętam, nie mam już opakowania, a nie chce Cię wprowadzać w błąd. Na pewno był prostokątny i przezroczysty, bez wycięcia na wkłucie. Ten trzymał najlepiej.

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń