sobota, 2 listopada 2013

Jedz i chudnij - ZUPA FASOLOWA

Kilka dni temu, na profilu na Facebooku pokazałam Wam zdjęcie produktów, które otrzymałam w ramach kampanii Trzy Znaki Smaku, o której też pisałam niedawno. Szczegóły można poznać na oficjalnej stronie kampanii pod adresem http://www.trzyznakismaku.pl/.


Otrzymałam torbę z produktami, które okazały się dla mnie wielkim wyzwaniem. Wcześniej nie wiedziałam co to będzie i dałam się zaskoczyć. W torbie znalazła się fasola wrzawska, kiełbasa lisiecka, miód z Sejneńszczyzny, jabłka grójeckie i olej rydzowy.

Największym wyzwaniem dla mnie okazała się być fasola. Jak sięgam pamięcią nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek przyrządzała fasolę. Dlatego postanowiłam sprawdzić, czy potrafię. Postanowiłam ugotować zupę fasolową. Oczywiście możecie się domyślić, że całkiem się udała i dlatego o tym piszę :)

ZUPA FASOLOWA

Składniki na 4 porcje:

500g fasoli wrzawskiej "Piękny Jaś"
udko kurczaka
1 marchewka
1 pietruszka
mały kawałek selera
niewielka cebula
sól, pieprz
majeranek

Fasolę przed użyciem należy namoczyć. Najpierw opłukać, zalać wodą i moczyć minimum 8 godzin. Najlepiej to zrobić dzień wcześniej wieczorem, żeby następnego dnia fasola była przygotowana do gotowania.

Fasolę odcedzić, zalać świeżą wodą i wstawić do gotowania (wydaje mi się, że łącznie fasolę do miękkości gotuje się przez godzinę, ale mogło zająć mi to dłużej). W szybkowarze przygotowałam rosół - kawałek kurczaka (u mnie to było udko), marchewka, pietruszka, seler i cebulka, doprawione solą i pieprzem (ja jeszcze wrzucam liść laurowy i dwa ziarenka ziela angielskiego). Po pół godzinie (taka jest zaleta szybkowaru, że szybko można zrobić pyszny rosołek, bez kilkugodzinnego "pyrkania"), gdy rosół będzie gotów, przecedzić go do fasoli, mięso i warzywa pokroić i również dodać do gotującej się fasoli. Następnie należy doprawić do smaku solą, pieprzem i majerankiem i gotować do momentu kiedy fasola będzie miękka.


1 PORCJA to ok. 440kcal, węglowodany 56g, białko: 34g, tłuszcz: 6g

Jako, że w naszym domu zupę jadły dwie osoby, a ilość jaką ugotowałam pozwalała na nakarmienie czterech, to postanowiłam zrobić wykorzystać jej pozostałość i zrobić z niej zupę krem. Przechowałam w lodówce do dnia następnego, po czym ogrzałam ją i zmiksowałam blenderem na krem. Dolałam odrobinę wody (wedle uznania), żeby zupa była bardziej zupowa i podałam z groszkiem ptysiowym. Jak się Wam podoba taka "zupa drugiej szansy"?


Obydwie wersje były smakowite i bardzo sycące. Mimo, że fasola nie należy do moich ulubionych produktów, to przyznam, że bardzo mi smakowała i na pewno będę ją przyrządzać częściej.

Zamiast mięsa drobiowego (którego użyłam, żeby zupa nie była zbyt tłusta) można użyć na przykład kiełbasy lisieckiej. Wtedy fasolowa nabierze bardziej "swojskiego" charakteru.

 SMACZNEGO!

3 komentarze:

  1. zupa drugiej szansy podoba mi się nawet bardziej ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z Julą G. chyba przyrządzę taki krem fasolowy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Także preferuję tą wersję :)

    OdpowiedzUsuń