poniedziałek, 14 października 2013

Masz tylko jedno ciało, pokochaj je!

Moda, nowa metoda, cudowny środek, odchudzanie, teorie, porady koleżanek, taktyki, kuracje, obwód w talii, tłuszcz, kalorie, witaminy, dieta, dieta, dieta!



DIETA to kluczowe słowo, które wciąż powtarzamy, ciągle próbujemy pozbyć się tłuszczu, który nam przeszkadza, męczy, szpeci i jest zły. Media bombardują nas najróżniejszymi dietami, jedne są bardziej naukowe, inne wręcz absurdalne, jednak niewiele z nich daje wyniki na tyle trwałe i zadowalające, aby powiedzieć: " Nareszcie! Oto właściwy sposób zapewniający wspaniałą sylwetkę i dobre zdrowie!".

Czy warto tracić 5, 10, 15 kilogramów, jeśli skutkiem będzie wyczerpanie, niezadowolenie, ciągłe uczucie głodu, zwiotczała skóra i brak radości życia? Nie ulega wątpliwości, że dzięki zmianie myślenia, przestrzeganiu drakońskich reguł, zwiększeniu aktywności fizycznej i bardzo drobiazgowemu przestrzeganiu diety, wiele osób osiągnęło pożądane rezultaty. Gratuluję wszystkim, którzy przeszli transformację stylu żywienia i przeszli na "zdrową dietę", jednak rzecz w tym, że nie każdy ma żelazną wolę, która pozwala na radykalną i definitywną zmianę złych nawyków żywieniowych "od ręki". Czasem ciężko jest się przemóc, często przeszkadza obojętna rodzina, która domaga się by "jeść jak wszyscy". Przeszkadza brak wsparcia, brak dostępu do ośrodków sportowych czy specjalistów, powody można mnożyć w nieskończoność, lecz czy to znaczy, że trzeba rezygnować ze swoich marzeń? Nosić obszerne i bezkształtne, najlepiej czarne ubrania? Zrezygnować z kąpieli w morzu czy tańca? Cierpieć z powodu kompleksów i zazdrości?

Nie! Po stokroć nie! Przestań użalać się nad sobą i nienawidzić swojego ciała. Lepiej rusz głową, zanim rzucisz się na kolejną "dietę cud". Nadmierna ilość tłuszczu to błąd, ale to nie koniec świata. Każdy błąd można naprawić, jeśli tylko się tego pragnie. Pomyśl, że czeka Cię generalne sprzątanie, jak przed świętami, "generalny remont" własnego ciała. Wystarczy tylko podjąć decyzję.


Zarezerwuj sobie godzinkę, czas tylko i wyłącznie dla siebie, kiedy nikt nie będzie Ci przeszkadzał. Najlepiej w miejscu z lustrem, gdzie czujesz się swobodnie i możesz się rozebrać. Stań przed lustrem i przyglądnij się sobie, popatrz na swoje włosy, oczy, twarz i podążaj centymetr po centymetrze swojego ciała, aż do małego palca swojej stopy. Pomyśl jak się oceniasz i czy te oceny mają wpływ na Twoje zachowania. Często nasza samoocena blokuje nas i sprawia, że jesteśmy nieszczęśliwi. Sporządź obiektywny bilans - bez pobłażania, ale też bez nadmiernej surowości. Być może jakieś partie ciała nas przyjemnie zaskoczą, a inne wywołają niezadowolenie. Warto doprowadzić swoją samoocenę do nowego, obiektywnego stanu. Warto zastanowić się też skąd się biorą kompleksy i złudne wyobrażenia o tym, co tak na prawdę jest normalne. Może z nierealistycznego świata filmów i kolorowych czasopism? Warto stać się bardziej wyrozumiałym i życzliwym dla swego ciała, zadbać o nie w należyty sposób, by czuć się dobrze w swojej skórze.



Kochaj swoje ciało, bo nie można dbać o coś, czego nienawidzisz.

3 komentarze:

  1. tak tak tak:) klucz leży w pokochaniu swojego ciała takim jakie ono jest :)

    OdpowiedzUsuń
  2. byle to kochanie swojego ciała nie było usprawiedliwieniem dla obżarstwa ;)

    OdpowiedzUsuń