sobota, 31 sierpnia 2013

Jedz i chudnij - SZYNKA w MLEKU - warsztaty "Wieprzowina regionalna - doceń smak tradycji"

Polskie nie musi znaczyć tłuste, zawiesiste i ciężkostrawne. Polskie może też znaczyć zdrowe. W zeszły weekend udowodniłam to przygotowując szaszłyki z jagnięciny i pomidorów oraz ogórki nadziewane oscypkiem i pomidorkami. Postanowiłam odczarować także trochę tak znienawidzoną przez dietetyków i osoby na diecie wieprzowinę. Wieprzowina umiejętnie wybrana i przyrządzona, także nie powinna nikomu zaszkodzić, spożywana od czasu do czasu. Nigdy nie przepadałam za wieprzowiną, może dlatego że najczęściej spotykałam się z nią w formie golonek, rosołu z żeberek i schabowych w panierce smażonych w głębokim oleju.

Niedawno miałam przyjemność wziąć udział w bardzo ciekawych warsztatach, prowadzonych przez szefa kuchni Adama Michalskiego, w ramach kampanii "Wieprzowina regionalna - doceń smak tradycji" dotyczących właśnie wieprzowiny. Nawet nie wiedziałam, jak wielkie znaczenie ma wybór odpowiedniego mięsa - różnica w smaku jest nieporównywalna i od jakiegoś czasu kiedy myślę o wieprzowinie myślę sobie "świnka puławska", ale po kolei, najpierw przepis. Zapraszam Was dzisiaj na bardzo prostą pieczeń w mleku:

SZYNKA PIECZONA w MLEKU

Składniki na 6 porcji:
800g szynki wieprzowej
4 ząbki czosnku
1/2 litra mleka
sól, biały pieprz
natka pietruszki

Szynkę natrzeć solą i odstawić na godzinę. Następnie ułożyć w brytfance, obłożyć czosnkiem pokrojonym  plasterki i zalać wrzącym mlekiem. Piec ok. 60 minut w temperaturze 180ºC. Należy sprawdzać czy mleko nie wyparowało i w razie czego dolewać.



1 PORCJA to ok. 400kcal, węglowodany: 4g, białko: 26g, tłuszcz: 31g

Szynka wieprzowa jest dobrym źródłem pełnowartościowego białka. Zawiera dużo mniejsze ilości tłuszczu, niż inne części tuszy wieprzowej. Szynka bez kości to soczyste, delikatne i kruche mięsko. Szynka najwyższej jakości powinna mieć kolor jasnoróżowy i równomierny oraz niewielki przerost tłuszczowy.

"Wieprzowina regionalna - doceń smak tradycji"

Warsztaty podzielone były na dwie części - teoretyczną i praktyczną. W części teoretycznej poznałam świnki przedstawicielki tradycyjnych ras polskich - świnie puławskie oraz złotnickie białe i złotnickie pstre. Są to stare rasy, różniące się znacząco sposobem chowu niż świnie "na skalę produkcyjną", często bywające na wolnym wybiegu, najczęściej pochodzą z małych rodzinnych gospodarstw, są żywione paszą z naturalnych składników, czego efekty są zauważalne w jakości i smaku mięsa. Polecam każdemu spróbować identycznie przyrządzone mięsa "z hipermarketu" i świnki Rasy Puławskiej, na pewno będzie zdumiony różnicą (sama byłam!). Żeby było śmieszniej, dobre mięsko leży tuż obok tego "gorszego" - można je znaleźć na przykład w niektórych sklepach sieci Auchan - na żółtych tackach z oznaczeniem Rasy Puławskiej z czarną świnką (tak jak na zdjęciu). Różnica w cenie jest maleńka, a w jakości mięsa nieporównywalna. Ja rzadko przyrządzam wieprzowinę, ale teraz przynajmniej wiem którą warto kupić. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o rasach świnek, to odsyłam Was do strony internetowej, gdzie znajdziecie rzeczową i fachową informację http://www.wieprzowinaregionalna.pl/.


Po części czysto teoretycznej nadszedł czas na działanie. Podczas części praktycznej przygotowywaliśmy smacznie mięsko. Warsztaty miały miejsce w świetnie wyposażonym salonie Miele, więc większość z przygotowywanych tam potraw nie ma przełożenia na warunki domowe - no chyba że ktoś jest w posiadaniu na przykład pieca konwekcyjno-parowego (naprawdę świetna sprawa, zazdroszczę).

Przygotowując mięso w domu, warto zaopatrzyć się w termometr do pomiaru temperatury w środku pieczeni. Można go dostać już za kilkanaście złotych, a ułatwia bardzo precyzyjne gotowanie/pieczenie. Jak się okazuje, pieczenie mięsa to niemal czysta matematyka. Zobaczcie kiedy mięso w środku osiąga daną temperaturę i dzięki tej krótkiej ściągawce:

42ºC - BLUE - krótkie obsmażenie mięsa na suchej rozgrzanej patelni, z zewnątrz mocno obsmażone, w środku ledwie ciepłe
45ºC - RARE - krwiste
50ºC - MEDIUM RARE
55ºC - MEDIUM - średnio wysmażone
65ºC - WELL DONE - mocno wysmażone/wypieczone, różowe mięsko (w temperaturze 62ºC białko się ścina, fachowo mówiąc następuje nieodwracalna denaturyzacja białka)
70-72ºC - VERY WELL DONE - bardzo mozno wysmażone, bez krwi
82ºC - temperatura gotowania fois gras (otłuszczonej wątróbki)
85ºC - powyżej tej temperatury pękają komórki tłuszczowe i mięso robi się suche, wiórowate

Na jaką temperaturę nastawić piekarnik?

140ºC - by upiec mięso z lekkim zarumienieniem
160ºC - na pieczeń z kaczki lub gęsi
180ºC - wstawiając do piekarnika ciasto
200ºC - piekąc chleb

Prawdę mówiąc, ja niemal zawsze nastawiam na 180ºC i na ogół wychodzi i myślę, że wiele zależy od piekarnika, ale jeśli ktoś jest super perfekcyjny i dokładny, to może się mu przydać. Jak dla mnie 180 to najbezpieczniejsza temperatura, ale ekspertką od pieczenia mięs nie jestem (ale może kiedyś będę).

Póki co, zachęcam Was do skosztowania mojej "dietetycznej" wersji wieprzowinki z mleka:


 SMACZNEGO!

wtorek, 27 sierpnia 2013

Jedz i chudnij - MAKARONOWY TORT BUCATINI

Bucatini to odmiana spaghetti z dziurką w środku, taka długa rurka. Długo szukałam takiego makaronu i jakoś nie mogłam trafić (jak gdzieś mógł być, to zapominałam poszukać, a jak gdzieś szukałam to akurat nie było). Oczywiście przypadkiem wpadł mi w końcu w ręce i tym razem postanowiłam coś z niego zrobić. Jako, że ostatnio na naszym stole gościły głównie polskie (małopolskie) smaki, to z radością dziś ugotowałam coś włoskiego. Danie jest bardzo sycące i smakowite. Niestety nie widziałam razowego bucatini, dlatego używam białego, ale nie dajmy się zwariować, czasem można sobie pozwolić na odrobinę makaronowego szaleństwa.

 MAKARONOWY TORT BUCATINI

Składniki na 6 porcji:
500g makaronu bucatini (długie rurki)
100g suszonych pomidorów w oleju
100g gotowanej szynki
125g mozzarelli light
1/2 pęczka natki pietruszki
100g liści szpinaku (najlepiej świeży)
100g sera ricotta
5 jajek
200ml mleka
sól, pieprz, gałka muszkatołowa
tłuszcz do formy

Makaron ugotować al dente (według instrukcji na opakowaniu) w dużej ilości osolonej wody. Pomidory osączyć i pokroić, szynkę pokroić w kostkę. Pół mozzarelli zetrzeć na tarce i połączyć z pomidorami, ricottą, szynką i pokrojonymi szpinakiem oraz pietruszką. Jajka roztrzepać z mlekiem, doprawić solą, pieprzem i gałką muszkatołową.

Okrągłe naczynie żaroodporne wysmarować delikatnie tłuszczem (można użyć tortownicy). Makaron układać warstwami na przemian z farszem. Polać masą jajeczną i oprószyć pozostałą mozzarellą. Piec ok. 45 minut w temperaturze 200ºC (najlepiej na początku piec pod przykryciem i odkryć pod sam koniec pieczenia, żeby wierzch się ładnie zrumienił).


1 porcja to ok. 475 kcal, węglowodany: 65g, białko: 26g, tłuszcze: 12g

Taki tort makaronowy świetnie się komponuje z sosem pomidorowym. Przepis na świetny sosik:


SMACZNEGO!

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

GOTUJĘ PO MAŁOPOLSKU

Małopolska to region słynący z wielu smakołyków - kto nie zna oscypka, śliwowicy, kiełbasy lisieckiej czy fasoli "piękny jaś"? Jednak są też takie produkty o których nie każdy wie, na przykład suska sechlońska, czyli podsuszona i podwędzona śliwka. Warto poznawać smaki, tradycje i kulinarną małopolską spuściznę. Już za tydzień 24-25 sierpnia 2013r. będzie ku temu okazja, gdyż na krakowskim Placu Wolnica odbędzie się Małopolski Festiwal Smaku. Motywem przewodnim imprezy jest Koral Małopolski. Myślę, że każdy kto ma w zasięgu Kraków i pojawienie się na Festiwalu, nie powinien się długo zastanawiać, tylko zarezerwować sobie przyszły weekend.

W tym roku organizatorzy postanowili rozszerzyć formułę i zaprosili do współpracy bloggerów, w tym również mnie. Zdecydowałam podjąć wyzwanie i stworzyć autorski przepis i stylizację dania inspirowanego małopolską kuchnią regionalną (tradycyjną lub etno fusion), nawiązującego do motywu małopolskich czerwonych korali. Mimo, że obecnie mieszkam w Warszawie to pochodzę z pogranicza Podkarpacia i Małopolski, dlatego też dość łatwo przychodzi mi wymyślanie różnych tradycyjnych potraw, jednak pomyślałam sobie, że nie można iść na łatwiznę i stworzyłam nowoczesne małopolskie menu złożone z przystawki, dania głównego i deseru. Nie będą to dania tradycyjne, postanowiłam pobawić się smakiem i stworzyć małopolskie dania w nowej świeżej i dietetycznej odsłonie.

Mam nadzieję, że moje propozycje się Wam spodobają i że już wkrótce spotkamy się na Małopolskim Festiwalu Smaku. Oto i moje autorskie małopolskie menu:


Przystawka:
Produktem, który kojarzy mi się z "południem" jest oscypek. Każda wyprawa w góry wiąże się ze zjedzeniem oscypka z żurawiną, to bardzo miłe skojarzenia - piękne widoki i pyszne smaki. Postanowiłam więc wziąć oscypek "na pierwszy ogień". W dodatku dostałam dużo przepięknych ogórków (ekologicznych, bez nawozów z ogrodu taty) więc pokroiłam oscypek i zapiekłam na wierzchu układając pomidorki koktajlowe mające nawiązywać do korali małopolskich. Podoba Wam się taka interpretacja oscypka?:

OGÓRKI ZAPIEKANE z OSCYPKIEM i POMIDORKAMI

Składniki na 4 porcje:
6 średnich ogórków gruntowych
36 pomidorków koktajlowych
2 średnie białe oscypki (albo 4 małe)
listki bazylii
listki rukoli do podania

Ogórki obrać ze skórki, przekroić wzdłuż i wydrążyć nasiona. Położyć pokrojony w plastry oscypek, następnie przepołowione pomidorki koktajlowe i listki bazylii. Zapiekać 20 minut w temperaturze 200ºC. Podawać z rukolą i pozostałymi pomidorkami.


Danie główne:
Jagnięcina - szczerze przyznam, że to mój debiut z jagnięciną, nie mniej jednak danie wyszło smakowite. Pieczone szaszłyki z kotlecików jagnięcych poprzeplatanych pomidorkami koktajlowymi (tu forma także nawiązuje do korali). Dodatkowym atutem tego dania jest to, że szaszłyki zostały upieczone w piekarniku, nie były smażone i nie są bardzo tłuste, co jest nie bez znaczenia dla osób na diecie. Polecam też zamiast zwykłej bułki tartej wykonać własną pełnoziarnistą, albo zemleć w młynku siemię lniane (świetnie spełnia rolę bułki tartej, a ma o niebo więcej zalet).

PIECZONE SZASZŁYKI z KULECZEK JAGNIĘCYCH Z POMIDORKAMI

Składniki na 4 porcje:
400g mielonego mięsa jagnięcego
1 cebula starta na najdrobniejszych oczkach tarki
1/2 czerwonej papryki pokrojonej w drobną kostkę
jajko
pełnoziarnista bułka tarta (lub mielone siemię lniane)
sól, pieprz
świeże oregano
48 pomidorków koktajlowych



Mięso, jajko, cebulę, paprykę, bułkę i przyprawy dokładnie wymieszać w misce. Z powstałej mięsnej masy formować kuleczki i nabijać je na patyczki do szaszłyków na przemian z pomidorkami koktajlowymi. Włożyć do naczynia żaroodpornego posmarowanego delikatnie tłuszczem i zapiekać około 30 minut w temperaturze 200ºC. Pozostałe pomidorki także zapiec i podawać z szaszłykami. Udekorować świeżym oregano.


Deser:
Tutaj miałam problem, wahałam się między kilkoma regionalnymi pozycjami, ale zdecydowałam się po prostu na sezonowe ciasto. Każdy chyba zna, choćby ze słyszenia małopolską gościnność. Gospodyni zawsze ma czym ugościć gościa, "na prędce" upiecze ucierane ciasto z tego co akurat ma pod ręką i trzeba zaznaczyć, że nie wygląd jest najważniejszy, lecz smak. Nawiązaniem do małopolskiej kuchni bez wątpienia może być suska sechlońska przed podsuszaniem i podwędzaniem, a ułożone w rzędy śliwki mogą się mienić jako sznury ciemnych korali.

PLACEK JOGURTOWY ze ŚLIWKAMI


Składniki na 32 porcje:
500g śliwek węgierek
1 szklanka cukru
4 szklanki mąki
400g jogurtu naturalnego
100g masła
4 jajka
1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia





Śliwki umyć, osuszyć, przekroić i wypestkować. Oddzielić białka od żółtek, mąkę przesiać i połączyć z proszkiem do pieczenia i posiekanym masłem (można też masło utrzeć na tarce). Żółtka ubić na jasną masę, dodać cukier i ucierać aż powstanie gładka masa. Wymieszać z jogurtem i mąką. Białka ubić na sztywno i na końcu powoli wmieszać drewnianą łyżką w ucieraną masę. Wyłożyć na formę wysmarowaną masłem i ułożyć śliwki przekrojoną częścią do góry. Wstawić do piekarnika i piec około 45 minut w temperaturze 190ºC.

niedziela, 18 sierpnia 2013

Jedz i chudnij - TARTA MIGDAŁOWO - ŚLIWKOWA

Ostatnio nie mogąc się zdecydować, upiekłam aż trzy ciasta ze śliwkami. Absolutnym hitem okazała się tarta śliwkowo-migdałowa. Mąka częściowo została zamieniona mielonymi migdałami - można kupić gotowe tarte migdały (koszt ok. 10zł za 200g) albo kupić całe migdały i zmielić je samemu (ok.7zł za 200g). Ja używam starego młynka do kawy (serio jest stary, nawet starszy ode mnie, znaleziony na strychu w opakowaniu opisanym po rosyjsku, a w środku "nówka nie śmigana" piękny czerwony młyneczek). Co do śliwek to ja użyłam węgierek, bo takie akurat miała pani przy drodze, ale myślę że równie smaczne ciasto wyszłoby z renklodów czy mirabelek.

TARTA MIGDAŁOWO-ŚLIWKOWA

Składniki na 12 porcji:
200g mąki pszennej pełnoziarnistej
200g masła
100g cukru (dałam 50g cukru i  3 łyżki stewii)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka cynamonu
150g mielonych migdałó
50g płatków migdałowych
1 łyżka mąki ziemniaczanej
800g śliwek węgierek

Masło, mąkę, cukier, proszek do pieczenia, cynamon i mielone migdały wrzucić do miksera i zmiksować (najlepiej hakami) na ziarnistą masę. Gdy składniki się w miarę równomiernie połączą, wyłączyć mikser i ugniatać do powstania gruboziarnistej kruszonki (nie będzie to jednolite ciasto). 3/4 ciasta wyłożyć na posmarowanej tłuszczem okrągłej formie (26cm) i lekko docisnąć, posypać płatkami migdałowymi i równomiernie oprószyć mąką ziemniaczaną.

Śliwki umyć, przekroić na pół i wypestkować, rozłożyć ciasno obok siebie na cieście i posypać pozostałą kruszonką. Piec 50-60 minut w piekarniku rozgrzanym do temperatury 180ºC (z termoobiegem 160ºC).



1 PORCJA to ok. 345kcal, węglowodany: 28g, białko: 5g, tłuszcz: 23g


Co do dietetyczności, to nie jest to najmniej kaloryczne ciasto w świecie. Podzielone na 12 kawałków (na mniej na prawdę nie ma szans, bo konieczna będzie dokładka) stanowi (w 1 porcji) ponad 300 kalorii, ale z drugiej strony jest to porcja świetnie wpływających na serce, odporność i urodę migdałów (które owszem, są kaloryczne, ale nie powinno zabraknąć ich w zdrowej diecie). Przy moich przepisach zawsze podaję kaloryczność przepisów, w związku z czym każdy może sam ocenić czy zjeść cały kawałek, czy przekroić go na pół.

SMACZNEGO!




poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Jedz i chudnij - CIASTO CZEKOLADOWE z CUKINII

Sezon na cukinię nastał. Nie trudno zauważyć, że cukinia jest jednym z moich ulubionych warzyw sezonowych i właśnie teraz jest najsmaczniejsza. Wiem, że ciężko w to uwierzyć, ale ciasto które dziś Wam prezentuję składa się głównie z cukinii. Jest proste, bo tylko miesza się składniki i do piekarnika, nawet polewę można sobie darować. Tradycyjnie już zamiast cukru stewia, mąka pełnoziarnista, a czekolada 99% miazgi kakaowej - żeby było zdrowiej. Ciasto można podawać z sezonowymi świeżymi owocami - borówki, truskawki, poziomki czy malinki świetnie się skomponują z czekoladowym ciastem, niektórzy lubią z bitą śmietaną (tu uwaga na kalorie), a mi smakuje wspaniale saute. Cukinia sprawia, że ciasto jest przyjemnie wilgotne, jego struktura odbiega od standardowego ciężkiego ciasta czekoladowego, aczkolwiek nikomu nawet przez myśl nie przechodzi, że ciasto jest z cukinii. Ani nie wygląda jakby było z warzywa (to możecie zobaczyć na załączonych zdjęciach), ani tym bardziej nie smakuje cukinią (tego już nie mogę Wam wszystkim zapewnić, proponuję upiec i spróbować).

CIASTO CZEKOLADOWE z CUKINII

Składniki na 12 porcji (tortownica na ok. 26cm):

2 jajka
130g przecieru jabłkowego (można zrobić we własnym zakresie, ja użyłam deserku dla niemowląt - jabłuszko)
200g szklanka mąki pszennej pełnoziarnistej
50g kakao
2 szklanki startej na drobnych oczkach i odciśniętej cukinii
cukier waniliowy
proszek do pieczenia
3 łyżki stewii/ pół szklanki cukru
1/2 łyżeczki cynamonu
1/4 łyżeczki soli
łyżeczka kawy rozpuszczalnej

2-3 łyżki startej gorzkiej czekolady na polewę
odrobina tłuszczu (masła) do posmarowania formy

Do miski miksera wrzucić jajka i przecier jabłkowy, zmiksować i stopniowo dodawać pozostałe składniki - mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia, cynamonem, solą i kawą rozpuszczalną, stewię, cukier waniliowy. Wyłączyć mikser. Na końcu dodać startą na tarce i mocno odciśniętą z nadmiaru soku cukinię (jeśli cukinia nie będzie odciśnięta ciasto się nie uda - wyjdzie z niego mokra papka), wmieszać ją w masę łyżką. Wylać na tortownicę cienko posmarowaną tłuszczem. Piec 40-50 minut w temperaturze 200ºC, sprawdzić patyczkiem czy ciasto jest gotowe (jeśli patyczek do szaszłyków wbity i wyciągnięty z ciasta jest suchy - ciasto jest gotowe). Wystudzić, wyjąć z tortownicy, gorzką czekoladę rozpuścić i tak powstałą polewą udekorować spontanicznie ciasto ( niektórzy rozpuszczają czekoladę i dodają do niej masło, ale w moim wydaniu unikamy zbędnych kalorii).

1 PORCJA to ok. 125kcal, węglowodany: 20g, białko: 5g, tłuszcze: 2g


 SMACZNEGO!

sobota, 10 sierpnia 2013

Jedz i chudnij - KUKURYDZIANY KISZ ze SZPINAKIEM

Szpinak to jedno z warzyw, które odkryłam dość późno. W moim rodzinnym domu nigdy nie było szpinaku, także nie pamiętam żebym jako dziecko się "na niego krzywiła". Kiedyś usłyszałam, że jest niedobry, przyjęłam do wiadomości i nie jadłam. Sytuacja się zmieniła, kiedy wyjechałam do Szkocji i przez jakiś czas mieszkałam z Grześkiem i Agatą (pozdrawiam, jeśli czytają), którzy szpinak dodawali (jak mi się wtedy wydawało) prawie do wszystkiego - pierogi ze szpinakiem, naleśniki ze szpinakiem, kisze, pizze, sałatki. No i okazało się, że szpinak może być naprawdę pyszny. Szybko zaczęłam nadrabiać straty (związane z wieloletnim niejedzeniem tych przepysznych liści) i do dziś często szpinak gości na naszym stole.

Chciałabym się z Wami podzielić przepisem na ciekawy kisz ze szpinakowym nadzieniem i ciastem wykonanym z kukurydzy. Pyszna propozycja na obiadek, można też spokojnie odgrzać na kolację.

KUKURYDZIANY KISZ ze SZPINAKIEM

Składniki na 6 porcji:
200g kukurydzy z puszki (cała puszka wraz z zalewą)
200g pełnoziarnistej mąki pszennej
120g masła
500g świeżego szpinaku
sól, pieprz
cebula
2 ząbki czosnku
2 jaja
200g śmietany 18%
gałka muszkatołowa
125g startej mozzarelli (kulka mozzarelli)

Kukurydzę wraz z zalewą dokładnie zmiksować blenderem, zagnieść z mąką i 100g masła na gładkie ciasto. Naczynie żaroodporne nasmarować cienko tłuszczem i wyłożyć ciastem, przykryć folią spożywczą i włożyć do lodówki na pół godziny.
 
Szpinak przebrać i opłukać, gotować około 3 minuty w osolonym wrzątku, osączyć i posiekać. Cebulę i czosnek drobno pokroić, zeszklić na pozostałym maśle. Dodać szpinak, śmietanę i jajka. Doprawić do smaku pieprzem, solą i gałką muszkatołową. Masę wyłożyć na ostudzone ciasto, posypać tartą mozzarellą. Zapiekać 40 minut w temperaturze 180ºC (160ºC z termoobiegiem).




1 PORCJA to ok. 445kcal, węglowodany: 25g, białko: 15g, tłuszcze: 30g


SMACZNEGO! 


poniedziałek, 5 sierpnia 2013

TRZY ZNAKI SMAKU

Kilka tygodni temu miałam przyjemność wziąć udział w warsztatach kulinarnych, które były poświęcone unikalnym, regionalnym i certyfikowanym polskim produktom. W dzisiejszych czasach, kiedy wszędzie widnieje "Made in China", czosnek polski jest "przywalony" chińskim, a produkty zanim trafią na sklepowe półki dojrzewają w dryfujących kontenerach zalane konserwantami (żeby się nie zepsuły zanim dopłyną), świadomość pochodzenia żywności nabiera nowego znaczenia. Lubię wiedzieć co jem, najchętniej wybieram produkty jak najbardziej naturalne i dobre jakościowo.


Bardzo się cieszę, że nie tylko mi zależy na wartości pożywienia i że w ostatnich latach wciąż wzrasta ilość osób, które bardzo dbają o to, co "wkładają do garnka", a to przełożyła się na utworzenie Wspólnej Polityki Rolnej w Unii Europejskiej. W celu wyróżnienia wyjątkowych produktów (często wytwarzanych przez drobnych producentów, unikalnych regionalnie i tworzonych od pokoleń) stworzono europejski system oznaczeń. Jego głównym zadaniem jest, po pierwsze, informowanie konsumentów, że trzymają w ręku produkt wysokiej jakości, po drugie – ochrona producentów przed nieuczciwymi konkurentami, wypuszczającymi na rynek podróbki. Do tej pory jednym z trzech znaków (certyfikatów) wyróżnono 36 polskich produktów. Między innymi: kiełbasę jałowcową, oscypek, obwarzanek krakowski, miód kurpiowski, kiełbasę lisiecką, rogal świętomarciński czy suska sechlońska (podsuszona i wędzona śliwk z pestką). Lista tych produktów stale się powiększa, myślę że mamy znacznie więcej produktów, które mogłyby się poszczycić znakiem jakości.

Na początek trochę teorii - podzielę się z Wami czego się dowiedziałam, abyście także znali znaki, którymi warto się sugerować w wyborze wyjątkowych i dobrych jakościowo produktów.

Chroniona Nazwa Pochodzenia (ChNP)

Jest to europejski znak przyznawany produktom regionalnym wyjątkowej jakości, o nazwie nawiązującej do miejsca w którym jest wytwarzany i podkreślającej ich związek z tym miejscem. Wszystkie surowce, potrzebne do wytworzenia tego produktu pochodzą z określonego obszaru geograficznego oraz wszystkie fazy wytwarzania odbywają się na tym obszarze.

O znak ChNP mogą ubiegać się produkty rolne przeznaczone do spożycia przez ludzi (płody ziemi, produkty pochodzące z hodowli, rybołówstwa oraz produkty pierwszego przetworzenia, będące w związku z tymi produktami) lub środki spożywcze (m. in. piwo, chleb, ciasto, ciastka, wyroby cukiernicze, inne wyroby piekarnicze, makarony, korek i bawełna).


Chronione Oznaczenie Geograficzne (ChOG)

Jest to europejski znak przyznawany produktom regionalnym wyjątkowej jakości, o nazwie nawiązującej do miejsca w którym jest wytwarzany i podkreślającej ich związek z tym miejscem. Oznaczenie ChOG mówi nam także, że chociaż jeden z etapów powstawania produktu musi przebiegać na obszarze, do którego odnosi się jego nazwa.

O znak ChOG mogą ubiegać się produkty rolne przeznaczone do spożycia przez ludzi (płody ziemi, produkty pochodzące z hodowli, rybołówstwa oraz produkty pierwszego przetworzenia, będące w związku z tymi produktami) lub środki spożywcze (m. in. piwo, chleb, ciasto, ciastka, wyroby cukiernicze, inne wyroby piekarnicze, makarony, korek i bawełna).


Gwarantowana Tradycyjna Specjalność (GTS)

Jest to europejski znak jakości, przyznawany produktom noszącym tradycyjną nazwę, odnoszącą się do jego specyficznego charakteru lub tradycyjnie stosowaną dla tego produktu. Produkt z oznaczeniem GTS musi być wytwarzany z tradycyjnych surowców, według tradycyjnej, przekazywanej z pokolenia na pokolenie receptury lub tradycyjnymi metodami.

O oznaczenie GTS mogą ubiegać się produkty rolne przeznaczone do spożycia przez ludzi (płody ziemi, produkty pochodzące z hodowli, rybołówstwa oraz produkty pierwszego przetworzenia, będące w związku z tymi produktami) lub środki spożywcze (m. in. piwo, napoje z ekstraktów roślinnych, czekolada, chleb, ciasto, ciastka, wyroby cukiernicze,  makarony) a także gotowe dania.

Więcej o produktach, oznaczeniach, procedurach certyfikacji, a także samej kampanii znajdziecie zaglądając na www.trzyznakismaku.pl. Nie zamierzam Wam tu przepisywać tego co zostało już opisane, więc zapraszam do źródła :)

Miałam okazję (i dziką przyjemność) skosztować większości certyfikowanych produktów. Organizatorzy stanęli na wysokości zadania i na uczestników warsztatów czekał stół suto zastawiony produktami oznaczonymi wyżej rzeczonymi znakami smaku.


Z tych wyjątkowych produktów, pod okiem Grzegorza Łapanowskiego Mistrza kulinarnego, wyczarowaliśmy 10 smakowitych dań. Podzieleni na zespoły, albo jak ja solo gotowaliśmy w przesympatycznej atmosferze, ucząc się co rusz czegoś nowego (np. że rybę kładziemy brzuszkiem do brzuszka!). Ja robiłam sandacza - niebo w gębie w połączeniu z kiełbaską myśliwską i borowikami, choć mi nigdy wcześniej nie przyszło do głowy takie połączenie. Na ogół moje myśli lecą w stronę kuchni śródziemnomorskiej jeśli chodzi o ryby, a tu takie pyszne i polskie danie. Polecam!


SANDACZ SMAŻONY z KIEŁBASĄ MYŚLIWSKĄ i BOROWIKAMI

Składniki na 4 porcje:
4 filety sandacza (każdy po ok. 150g)
200g kiełbasy myśliwskiej (ze znakiem GTS)
2 garście borowików
15g masła
2 ząbki czosnku
0,5 lampki białego półwytrawnego wina
1 garść natki pietruszki

Filety sandacza usmażyć na mocno rozgrzanej patelni skórą do dołu. Po kilku minutach dodać pokrojoną w bardzo cieniutkie plasterki kiełbasę myśliwską, po chwili dorzucić 2 garście borowików i masło. Całość podlać winem. Dodać posiekany i roztarty czosnek oraz świeżo siekaną natkę pietruszki. Dusić kilka minut, aż do wytworzenia się naturalnego sosu. Podawać zaraz po przygotowaniu.

SMACZNEGO! 

Warsztaty zakończyły się tak zwaną "wyżerką", zjedliśmy ze smakiem wszystko co zostało przygotowane. Lubię gotować i jeść w tak miłym towarzystwie. Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy wzięli udział w warsztatach (i mam nadzieję, że spotkamy się na kolejnych).

czwartek, 1 sierpnia 2013

Jedz i chudnij - ŻÓŁTO-ZIELONA ZAPIEKANKA CUKINIOWA z mięsem

Cukinia jest jednym z podstawowych warzyw w mojej kuchni. Nie wyobrażam sobie życia bez tak wszechstronnego i pysznego warzywa. Nadaje się prawie do wszystkiego, robię z niej leczo, zapiekanki, sałatki, omlety, a nawet ciasto. Dziś proponuję ułożyć ją w wachlarzyki, wypełnić mięsnym farszem i szybko zapiec pod parmezanem.

ŻÓŁTO-ZIELONA ZAPIEKANKA CUKINIOWA z MIĘSEM


 
Składniki na 4 porcje:
4 cukinie (2 zielone i 2 żółte)
50 dkg mielonego mięsa (u mnie mieszane, wieprzowo-wołowe)
1 cebula
1 duża marchewka
1 ząbek czosnku
1 łyżka oliwy z oliwek
kilka gałązek oregano
majeranek
400g pomidorów krojonych w zalewie (puszka)
2 łyżki koncentratu pomidorowego
sól, pieprz
5 łyżek parmezanu




Cukinie dokładnie umyć i obgotować w osolonym wrzątku przez 10 minut, wyciągnąć i przelać zimną wodą. Pokrojoną cebulę, marchewkę i przeciśnięty przez praskę czosnek podsmażyć na łyżce oliwy. Dodać mielone mięso i podsmażyć, aż mięso zmieni kolor (udusi się). Dodać pomidory, koncentrat, posiekane zioła i doprawić do smaku przyprawami – sos powinien być mocno pikantny, złagodzi go łagodna cukinia.

Cukinie rozciąć wzdłuż (wcześniej obcinając końcówki) prawie do końca (nóż prowadzimy od grubszego do cieńszego końca), tak żeby po rozchyleniu powstały wachlarzyki. Ułożyć w naczyniu żaroodpornym naprzemiennie żółtą i zieloną cukinię, delikatnie rozchylić nacięcia i wypełnić mięsnym farszem. Wierzch obsypać parmezanem, zapiekać 15 minut w 200ºC.


1 PORCJA to ok. 320kcal, węglowodany: 14g, białko: 36g, tłuszcz: 13g



SMACZNEGO! 


Durszlakowe akcje: