wtorek, 6 listopada 2012

Dlaczego dzieci jedzą śmieci?

Blisko 15% polskich dzieci nie jada warzyw w ogóle, a połowa tylko raz dziennie. Wiele dzieci ma też niedobory wapnia (statystyki podają, że jest ich aż 70%). Dlaczego nie dbamy o zdrowie i przyszłość naszych dzieci?

Ciasteczka, słodkie rogaliki, mięciutkie bułeczki (które nie psują się miesiącami), białe mocno przetworzone pieczywo, fryteczki, paróweczki to przysmaki dzieci. Idę o zakład, że większość dzieci zjada takie produkty, co więcej zjada je w nadmiarze. Bardzo łatwo jest przyzwyczaić maluchy do takiego jedzenia, tym bardziej, że dla rodziców też jest ono łatwiejsze - dziecko nie marudzi tylko zjada. Co innego, gdy poda się mu warzywa i owoce, więc rodzic machnie ręką twierdząc "a niech je co mu smakuje..." Niestety.. w dzisiejszych czasach sam smak nie może być wyznacznikiem wartości posiłku. W dobie sztucznych barwników (kuszących oko), polepszaczy smaku (oszukujących podniebienie) mały konsument może czuć się zagubiony. To od nas zależy jakie nawyki żywieniowe nabędzie nasze dziecko. Nie oczekujmy, że będzie jadło warzywa jeśli my tego nie robimy i nie przekażemy tej dobrej praktyki. Przyjrzymy się samemu słowu nawyk - to zautomatyzowana czynność (sposób zachowania, reagowania), którą nabywa się w wyniku ćwiczeń, głównie poprzez powtarzanie. Psychologowie i eksperci w dziedzinie behawioryzmu twierdzą, że wprowadzenie nowego nawyku w życie trwa około 20 do 70 dni. Nie jest zatem za późno, raz nabyte nawyki żywieniowe mogą zostać zmienione i to już nawet po 20 dniach. Na co więc czekać? Najwyższy czas by to zmienić!


WARZYWA i OWOCE dostarczają nam wielu witamin, składników mineralnych i błonnika, bez których nie jesteśmy w stanie funkcjonować. Jedne mają więcej witaminy C, inne więcej witaminy E, a jeszcze inne np. błonnika. Dlatego bardzo ważna jest różnorodność. Nie wystarczy podać dziecku puree ziemniaczanego i kawałek marchewki na obiad oraz gotowego słoiczka z jabłuszkiem raz na 2 dni. Każdego dnia dziecko powinno zjadać warzywa (nawet 5 razy dziennie) i owoce (2 razy dziennie). Jeśli dziecko "nie lubi", a nie wierzę, że nie lubi wszystkich owoców i warzyw (być może jakiś smak mu na tą chwilę nie odpowiada, ale to się może łatwo zmienić) to warto próbować. Proponuję podawać warzywa i owoce w różnej formie. Warzywa w słupkach z dipem, leczo warzywne, starta drobno marchewka (z jabłuszkiem żeby była bardziej słodka i soczysta), gotowane, parowane, w postaci zup kremów (z ptysiowym groszkiem), w jajecznicy, naleśnikach, pastach sosach - naprawdę możliwości jest wiele. Zależy to tylko od naszej dobrej woli, kreatywności i cierpliwości. Owoce to nie tylko banan i kawałek jabłka - można wycisnąć/zrobić świeży sok (przypomnieć sobie o sokowirówce, która się kurzy gdzieś głęboko w szafie), marmoladę, upiec jabłko, albo ugotować, zrobić kisiel, galaretkę lub sałatkę owocową. Ważne, by jedzenie wyglądało apetycznie i kolorowo.


MLEKO dostarcza nam białka, łatwo przyswajalnych tłuszczy, witamin i minerałów, z których najważniejszym jest wapń. Szklankę mleka można zastąpić kubkiem jogurtu naturalnego, kefiru lub plastrem żółtego sera (z serem nie należy przesadzać, bo jest wysoko kaloryczny). Nie wierz w reklamy! Nutella naprawdę nie jest doskonałym źródłem wapnia! Płatki Nesquick także niewiele ze źródłem wapnia mają wspólnego. Lepiej zrób dziecku kakao, budyń czy mleczny deser. Zapewniam, że to lepszy wybór.

RYBY mają tyle samo białka co mięso, ale są bogate w wielonienasycone kwasy tłuszczowe z grupy omega-3, które są ważne w rozwoju układu nerwowego, zawierają także jod, witaminę D i inne cenne mikroelementy. Kształtne kotlety w pomarańczowej panierce ociekającej od tłuszczu nie koniecznie powinny gościć na talerzu małego człowieka. Lepiej trochę pogłówkować i spróbować przyrządzić rybkę apetycznie i jednocześnie zdrowo - najlepiej przyrządzić na parze, albo upiec w folii, można też zrobić pastę (np. z wędzonej makreli i twarożku przyprawiając papryką), albo sałatkę. Ile głów tyle pomysłów - rybka powinna gościć na naszych stołach dwa razy w tygodniu.


A co z przekąskami? Wiadomo, że większość dzieci uwielbia podjadać. Jakie przysmaki można spokojnie podać dziecku? Ja wyznaję zasadę, że wszystko jest dla ludzi. Myślę, że nie powinno się niczego dzieciom kategorycznie zabraniać i dziecko powinno mieć możliwość spróbowania wszystkiego co znajduje się na stole. Oczywiście zakładam w miarę zdrowe odżywianie domowe. Bez większych obaw można małemu rosnącemu człowiekowi podsunąć owoce, jogurt naturalny (można wzbogacić go o owoce), chrupki, krążki ryżowe, kawałki warzyw (np. słupki marchewki czy paski papryki). Dwa razy w tygodniu można pozwolić sobie na orzechy, paluszki i precelki, suszone owoce, biszkopty czy lekkie domowe ciasto. Zaś od czasu do czasu można sięgnąć po słodycze - cukierki, żelki, drożdżówki, lizaki, a także jedzenie typu fast-food - hamburgery, pizza, frytki. Oczywiście te z ostatniej grupy jak najrzadziej i najlepiej zrobione samodzielnie w domu przy użyciu dobrej jakości składników, ale także nie są zupełnie zabronione. Myślę, że aby mieć wyrobiony smak, należy próbować wielu potraw.


Oprócz zawartości talerza, ważna jest także atmosfera przy stole. Badania dowodzą, że jedzenie wspólnie posiłków bardzo wspomaga rozwój dzieci - poprawiają się zdolności językowe i komunikacyjne, dzieci lepiej się uczą. Naukowcy z Ohio State University stwierdzili, że codzienne rodzinne posiłki mogą obniżyć ryzyko nadwagi i otyłości nawet o 40%! Wspólne posiłki także uczą etykiety, zachowania przy stole, sprzyjają poznawaniu tradycji kulinarnych i zacieśniają więzi rodzinne, a nabyte w dzieciństwie nawyki żywieniowe mają ogromny wpływ na późniejsze życie. Dlatego zadajmy sobie trochę trudu i jedzmy wspólnie z dziećmi posiłki tak często, jak to tylko jest możliwe. Jeśli nie w domu, to może warto malucha zabrać do restauracji - miłe urozmaicenie, brak zmywania w domu, nowe ciekawe doświadczenie dla dziecka. Czas kiedy nasze dzieci są małe mija bezpowrotnie, wykorzystajmy go tak dobrze, jak tylko się da. Powodzenia!

4 komentarze:

  1. Mądry i niemądry post jednocześnie.
    Na gorąco mam dwie uwagi:
    - "ryby są bardzo cennym źródłem wielu nieodkrytych jeszcze pierwiastków". Pisząc o jedzeniu ryb dwa razy w tygodniu, warto wspomnieć, jakiego rodzaju powinny to być ryby oraz przede wszystkim, skąd brać zdrowe ryby...
    - co do mleka: Nie wierz w reklamy! Mleko* NIE JEST źródłem wapnia! Warto przeczytać skład mleka na kartonie, wapnia nie ma tam już od ładnych paru lat...

    * Mleko UHT sprzedawane w sklepie nieopodal.

    W ogólności czas mija bezpowrotnie, wykorzystajmy go tak dobrze, jak tylko się da...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mleko UTH (Ultra High Temperature) w kartonie jest sterylizowane w temperaturze nie niższej niż 135 stopni. Niektórzy twierdzą, że traci spore ilości wapnia, ale jest to nieprawda. Traci specyficzny smak, trochę witamin z grupy B, wit. C i kwas foliowy - ale te składniki przecież nie są w nim najważniejsze. Chętnie zapoznałabym się z badaniami, na których opiera się anonimowy komentator mówiący o tym, że mleko nie jest źródłem wapnia.

      Usuń
  2. Wapnia naturalnego nie ma w mleku kartonowym, jest dodawane sztuczne cos tam wapnia do mleka, co jest jasno podane na opakowaniu (wystarczy sprawdzić).
    Wiecej wapnia jest w brokule niż w mleku. A nie czyni takich szkód jak mleko krowie, które jest przyczyną wilu gastrologicznych kłopotów oraz alergii, a także świetna pożywką robactwa, któe siedzi w większości ludzi. Poczytajcie o pasożytach! A mleko lepiej omijać szerokim łukiem.

    OdpowiedzUsuń