poniedziałek, 30 lipca 2012

FOTODIETA - PODSUMOWANIE

Nadszedł czas na podsumowanie mojej fotodiety - i ona naprawdę działa.


Hipoteza była taka, że obraz tego co zjedliśmy, ma wpływ na część mózgu, która kontroluje apetyt. Do jego poskromienia przydaje się wizualizacja. Eksperyment polegał na tym, że robiłam zdjęcia tego co jadłam oraz skrupulatnie zapisywałam każdy zjedzony posiłek. Jako że badania wykazują, że mamy tendencję do oszukiwania samych siebie, postanowiłam nie oszukiwać ani siebie, ani czytelników mojego bloga. Jadłam dokładnie tyle ile przedstawiłam na blogu. Teoretycznie i z założenia jadłam dokładnie tyle samo, co normalnie, jednak jak się okazało po tygodniu fotografowania - schudłam 1,5 kilograma (a jedząc teoretycznie to samo bez fotografowania nie chudłam).

Dlaczego tak się stało? Myślę, że jest kilka tego powodów:

- Fotografię wykonuje się przed jedzeniem, zatem trzeba dokładnie zaplanować ile się zje. Nie ma dokładek. Znaczy jak ktoś się uprze, to może brać dokładkę, ale to się wiąże z dodatkowym robieniem zdjęć, pójściem po aparat itd.

- Uważamy, że z pozoru niewinne przekąski nie liczą się do bilansu kalorii. A jednak się liczą! Fotografowanie pozwala wyeliminować małe przekąski, które niekoniecznie muszą się znaleźć w jadłospisie. Czasem nie zdajemy sobie sprawy jak wiele kalorii dostarczają nam niewinnie wyglądające i malutkie (tyci tyci) przekąski.
 
- Publikując fotografie - wstyd jeść zbyt dużo i zbyt słodko (szczególnie będąc diabetykiem), dlatego uważniej komponujesz swój posiłek.

- Widząc co się już zjadło naprawdę szybciej można się nasycić.

- Żółty ser to kaloryczna przekąska. Zdarzało mi się czasem "skubnąć" żółtego serka, ale nie myślałam, że tyle go pochłaniam (w trakcie diety w lodówce zepsuł się ser, okazało się, że tylko ja go jadam)

- Łatwiej i szybciej "strzelić fotkę" talerzowi niż wszystko skrupulatnie zapisywać, bardzo to wygodne!

- Je się bardziej świadomie, łatwiej kontrolować kaloryczność.

- Można się zdyscyplinować.

To moje własne (subiektywne) odczucia, polecam przetestowanie na sobie, może u Was będzie inaczej. Można podobnie jak ja na blogu publikować gdzieś zdjęcia, albo podzielić się ze znajomymi - efekt publiczności również myślę, że ma nie lada znaczenie, nawet jeśli jest to jedna, dwie osoby (np. koleżanka z pracy albo sąsiadka). Poza tym jak się zobaczy co się je przez cały dzień, to można wyszukać czego się je za dużo, czy dieta jest odpowiednio zbilansowana. Jeśli nie umiecie ocenić samemu, warto zapytać kogoś doświadczonego - np. specjalisty żywieniowca. Jeśli zajdzie taka potrzeba, mogę pomóc.

Jeśli chcesz mieć kontrolę nad dietą - fotografuj! Zaoszczędzisz czas i mnóstwo przekąsek. Polecam =)


Zamierzam kontynuować fotografowanie posiłków - efekt przemawia za kontynuacją, jednak nie będę ich wszystkich publikować (no chyba że uda mi się ugotować/upiec/uparować coś smakowitego), naprawdę mi się spodobało, no i mam większą kontrolę nad tym co zjadam. Na moim blogu już wkrótce pojawią się nowe ciekawe tematy, nowinki, doniesienia i smakowite przepisy.


sobota, 28 lipca 2012

Fotodieta - DZIEŃ 7

Ostatni dzień testowania minął. Oto co dziś zjadłam:

Śniadanko: jajecznica, tost z serem, pomidor i ogórek












 II śniadanie: kanapka + pomidor














Obiad: Parowany łosoś + parowane cukinia i kabaczek + surówka z marchewki i jabłka














 Podwieczorek: CIASTO czekoladowe + owocki














Kolacja: ogórki w roli głównej (ogórki zapiekane z mozzarellą, pomidorkami koktajlowymi i bazylią)


PODSUMOWANIE niebawem.

Fotodieta - DZIEŃ 6

Z lekkim (jednodniowym) poślizgiem przedstawiam Wam menu dnia szóstego:

Śniadanko: standardowo 3 chrupkie kanapki + dużo warzyw
 II śniadanie: podkradłam córci deserek - jej nie smakuje, ale mi OWSZEM :)
Obiad: znalazłam na bazarku przedziwną cukinię (okrągłą) no i postanowiłam coś z niej zrobić. Zakupiłam zatem kaszankę, podsmażyłam ją z cebulką i napakowałam wydrążoną i obraną cukinię aż po brzegi. Na wierzchu posypałam łyżeczką żółtego sera i zapiekanki wyszły pyszne =) do tego truskawki z jogurtem na deser.

 Podwieczorek: arbuz mniam, mniam!
 Kolacja: szaszłyki z drobiu, cukinii, cebuli i papryki + kubek malin z jogurtem.

środa, 25 lipca 2012

Fotodieta - DZIEŃ 5

Ależ dziś gorący dzień był... duszno, parno, w takie dni to się jeść nawet nie chce. Ale jak fotodieta, to fotodieta!

Śniadanko uśmiechnięte, podobne jak codziennie:












Na obiadek Carbonarra z pełnoziarnistego makaronu z boczusiem by mój najwspanialszy mąż =)    + sok pomidorowy.
Dietetyczne to może nie było, ale przepyszne!















 Potem lód zamiast przekąski.









A wieczorem zupełnie nic mi się nie chciało.. Myślałam, żeby może jakieś tosty, kanapki, naleśniki, ale naprawdę nie miałam weny. Skończyło się na tym, że zjadłam miskę malin i kawał gorzkiej czekolady.



Pomyślałby ktoś, że mam cukrzycę :)
O cukrzycy jeszcze będzie mowa, zapewniam, ale zapewniam również, że cukrzyca to nie koniec świata i naprawdę, jeśli tylko trochę pomyśli to może zjeść naprawdę wszystko (tylko w odpowiednim czasie i ilościach).

wtorek, 24 lipca 2012

Fotodieta - DZIEŃ 4

Już czwarty dzień minął. Jeszcze 3 i będzie podsumowanie.

Dzisiejsze menu:
Śniadanko - chrupkie kanapki z warzywami.













II śniadanie - borówkowy lizak lodowy




Obiadek: parowany łosoś + cukinia, kasza gryczana, mizeria z ogórków,
3 ogórki małosolne





















Przekąska: miska malin i borówek (przyznaję się, że zjadłam pewnie 2x tyle przy myciu owoców)




Kolacja - chrupkie tosty z żółtym serem i dżemem truskawkowym bez cukru.









poniedziałek, 23 lipca 2012

Fotodieta - DZIEŃ 3

Konsekwentnie zamieszczam ciąg dalszy testowania fotodiety.

Dzisiejsze śniadanko wyglądało tak:
2 kromki chrupkiego chleba z sałatą i żółtym serkiem, ogórek, kawałek czerwonej i żółtej papryki, rzodkiewka, jajecznica z 2 jajek.







II śniadanie:
Kawałek arbuza i miseczka malin












Obiadek:
Cukinia faszerowana pieczarkami i cebulką z serową posypką, kawałek pieczonej polędwiczki i pomidor.










Przekąska:
Koktajl malinowo - jogurtowy.

Kolacja:
Obiadowe resztki czyli znów faszerowana cukinka.
 Miseczka owoców - malinki i borówki.



 Kilka orzeszków nerkowca przy komputerze.




KONKURS!

Widzę, że lody mają powodzenie. W związku z licznymi pytaniami dotyczącymi pojemników do robienia lodów postanowiłam (impulsywnie) ogłosić konkurs. Oto nagrody:


Co należy zrobić?
Przesłać na adres dietologeu@gmail.com przepis na pyszny, dietetyczny, lekki deser. Mile widziane zdjęcia.


Co można wygrać?
Jeden z trzech zestawów do robienia lodów.


Do kiedy trwa konkurs?
Termin nadsyłania przepisów - 31.07.2012

Termin rozwiązania konkursu - 01.08.2012



Nadesłane zgłoszenia zostaną poddane mojej subiektywnej ocenie. Zwycięzcy zostaną poinformowani mailowo, a wygrywające przepisy zostaną wypróbowane i zaprezentowane na blogu. Nagrody zostaną wysłane pocztą.



POWODZENIA!

Jedz i chudnij - LODY MALINOWO - JOGURTOWE

Z racji tego, że sezon malinowy jeszcze trwa (niestety już niedługo) zachęcam do zrobienia własnych lodów - bez jajek, bez cukru, bez barwników i innych polepszaczy.


Jak zrobić lody? Nic prostszego. Nabyć drogą kupna malinki (równie dobrze mogą to być truskawki, borówki, poziomki, owoce jakie lubisz i uda Ci się kupić, albo ostatecznie z mrożonki), jogurt (ja lubię o gęstej konsystencji, typu greckiego - najlepiej light) i stevię (rodzaj naturalnego słodzika, który preferuję) oraz pojemniki do lodów. Moje pojemniki są zakupione w Rossmanie.



Malinki miksujemy z jogurtem i stevią (wszystko do smaku, jak kto lubi), przekładamy do pojemników, wkładamy patyczki i do zamrażary na co najmniej 4 godziny. Aby wyjąć loda należy na krótko zanurzyć pojemnik w gorącej wodzie (ja oblewam wybranego loda wrzątkiem z czajnika i ciągnę za kółko).


Na 12 lodów zużyłam 400g malin i 200g jogurtu + słodzik do smaku. Na jednego loda przypada jakieś 50g musu owocowo-jogurtowego. Przyjmując jednego loda jako porcję to:

PORCJA zawiera ok. 25 kcal, węglowodany: 3g; białko: 1g; tłuszcze: 1g

SMACZNEGO!

niedziela, 22 lipca 2012

Fotodieta - DZIEŃ 2

Dziś dzień rozpoczęłam:
tak jak lubię - KOLOROWO!
Jeśli ktoś się dziwi, że nie jadam owsianek, muesli i innych takich zalecanych na śniadaniową porę to już tłumaczę. Produkty mleczne zawierają laktozę, która jest prostym cukrem, mocno podnoszącym poziom glikemii i niektórzy (do tej grupy zaliczam się ja) mają problemy z "przetworzeniem" laktozy z rana. Później jest już lepiej, ale rano wolę nie ryzykować hiperglikemii i mlek nie jadam.


Drugie śniadanko : pyszna soczysta brzoskwinka.








 
Obiadek dziś zjadłam dwudaniowy:
Rosołek z warzywami i dużą ilością pietruszki (bez makaronu), 2 ziemniaczki z wody (bez masła), udko kurczakowe (gotowane i BEZ SKÓRY!), pomidorek ze szczypiorkiem (bez soli), a na deser malinowo-jogurtowy lód domowej roboty.


Przekąska: poziomki 
 
 Kolacja: 3 chrupiące tosty z serkiem







Fajne to fotografowanie, lepsze niż zapiski.
Spodobało mi się =)

cdn.

sobota, 21 lipca 2012

Fotodieta - testowanie na własnej skórze - DZIEŃ 1

Nie tak dawno pisałam o fotodiecie. Postanowiłam przetestować czy rzeczywiście jest jakaś różnica, gdy fotografuje się swoje pożywienie, czy apetyt jest mniejszy. Zaczęłam dzisiaj i zamierzam cały tydzień jeść to na co mam ochotę (z umiarem!) - lecz wszystko dokumentować. Ciekawa jestem efektów. Przy okazji możecie podpatrzeć fajne, zdrowe (mam nadzieję) dania, a jeśli ktoś życzyłby sobie przepis to zapraszam do kontaktu. Jako diabetyk staram się nie jeść produktów mocno glikemizujących (podnoszących szybko poziom cukru) i generalnie dbam o to, żeby jeść dużo warzyw i owoców. Lubię jeść kolorowo. Może kogoś zainspiruję i sprawię, że zacznie się zastanawiać nad zawartością talerza. No to zaczynamy:

Na śniadanko 3 kromki chrupkiego pieczywa (lubię tylko razowe, innego nie lubię) z serkiem, wędlinką i warzywami (ogórek, pomidor, sałata). Do tego czarna kawa (bez cukru oczywiście!)


Na drugie śniadanko sałatka szpinakowa z sokiem pomidorowym, a potem kawka z mleczkiem.


Na obiad truskawkowe szaleństwo - makaron (ugotowany al dente) z koktajlem truskawkowym z odtłuszczonym jogurtem, dosłodzonym do smaku stevią (rodzaj naturalnego słodzika).


Po obiadku kawka.


Późnym popołudniem/wczesnym wieczorem dwa tosty z chrupkiego pieczywa, malinki i koktajl.


Aparat do ładowania, a ja do spania =) cdn jutro.